NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Dobra praca za 5 tysięcy zł miesięcznie jest dla każdego, tylko weź się wreszcie do roboty

Wokół mnie, na rynku pracy słyszę od dawna pewien frapujący dwugłos. Z jednej strony, osoby którym ciężko, zarabiają mało, pracują na umowach śmieciowych, zarabiają niewiele, nie widzą perspektyw, mówią, że chcą wyjechać, że na zachodzie lepiej. Wiem, że w dużym stopniu mają rację, ale słuchania narzekań miewam dość.

Z drugiej jednak strony, dociera do mnie głos całkiem inny, głos przedsiębiorców, managerów w różnych firmach, od naprawdę niewielkich, po korporację. Głos, który mówi: „słuchaj, nie mogę znaleźć ludzi do pracy, nie chce im się, oczekują nie wiadomo jakich warunków, nie dając nic z siebie w zamian, a już jeśli chodzi o programistów to od ręki biorę dziesięciu, tylko na rynku ich brak”.



Nie będę się rozwodzić nad ludźmi, którym się nie chce i „ktoś powinien im dać” – tu nadziei nie mam. Jest jednak cała masa osób, które poszły na studia (a jakże z modnych socjologii, marketingu i zarządzania, turystyki i rekreacji i paru innych jeszcze kierunków). Poszły, bo na takie studia szli ich znajomi, takie były „na topie”, takie w końcu ochoczo promowały uczelnie, wychowując rzeszę ludzi, których kompetencje nie są nikomu potrzebne. Im się chce, pracowaliby, chcą pracować lepiej i zarabiać więcej, ale nie mają jak, albo przynajmniej tak się im wydaje.

Czy to ich wina? Z pewnością po części tak. Dokonali złego wyboru, złego życiowego wyboru. Na szczęście to nie jest wybór, którego nie można naprawić. Czasy, w których kończyło się szkołę i zgodnie z wykształceniem natychmiast szło do pracy, i w tym samym zakładzie pracowało do emerytury dawno minęły. Czas się z tym pogodzić i dostosować.

Nauka zawodu nie zawsze wymaga studiów. Niezawodni Amerykanie, wzorując się na wojskowym systemie selekcji i szkolenia wymyślili system nazywany bootcampami – w oryginale bootcampy były bardzo intensywnymi szkoleniami zamieniającymi wojskowych rekrutów w pełnoprawnych żołnierzy. Te doświadczenia udało się przenieść na grunt cywilny, szczególnie do branży IT. Od kilku lat działają szkoły uczące programistów – po dowolnym wykształceniu, także humanistycznym, kilka tygodni intensywnych zajęć codziennie (lub kilka miesięcy przy weekendowym trybie nauki) pozwala na wykształcenie junior programisty, który może programować w językach webowych i od razu po kursie rozpocząć pracę.

Dotarł już do Ciebie głos, że programistów na rynku pracy brakuje i że świetnie zarabiają? Świetnie. To głos prawdziwy. Widać go w ogłoszeniach rekrutacyjnych, słychać wśród przedstawicieli firm, którzy mają cokolwiek wspólnego z IT. Co więcej dostrzegają go także politycy: według wyliczeń Komisji Europejskiej w 2014 roku w całej Europie brakowało niemal 300 tys. specjalistów*, a do 2020 roku ta liczba może wzrosnąć nawet do miliona.

Na rynku istnieje masa raportów dotyczących płac w Polsce, także płac programistów. Kwoty w nich podawane nie zawsze odpowiadają rzeczywistości. Wg mojego doświadczenia programista web-owy (czyli programujący strony internetowe, mechanizmy, które w tych stronach są wykorzystywane) jest w stanie w zarobić od 2-3 tys. zł brutto na poziomie zupełnego juniora, do 5-10 tys. zł gdy jest dobry w tym co robi i ma kilka lat doświadczenia. Ta druga perspektywa, to wcale nie 20 lat i układy. Raczej 3-5 lat pracy, zależnie od predyspozycji i zaangażowania. Więc czy za 2-3 lata chcesz zarabiać 5 tys. zł i więcej ?

Jak można zacząć?
Ci, którzy chcieliby zacząć programować, ale mają niezwiązane z programowaniem wykształcenie i doświadczenie, szukają z reguły rozwiązań, które szybko pozwolą im na zdobycie nowych umiejętności. Na kolejne, kilkuletnie studia nie mają czasu, ani ochoty. Jedną z metod jest samodzielna nauka, oparta o powszechnie dostępne materiały (książki, internetowe samouczki) oraz darmowe i płatne kursy online. Książki są najmniej skutecznym rozwiązaniem ze względu na szybkie „starzenie się” treści. W Sieci znajdziemy natomiast wiele wartych uwagi platform z kursami, jak Codecademy, Treehouse czy Udacity. Kursy są w języku angielskim i lepiej sprawdzają się, jeśli uczeń ma już jakieś podstawy.

Przechodzimy tu do minusów samodzielnej nauki – łatwiej o błędy i nabieranie złych nawyków, trudniej o motywację i dyscyplinę. Aby ich uniknąć, warto zastanowić się nad rozwiązaniem, jakim są kursy stacjonarne. Organizowane są przez takie inicjatywy jak Geek Girls Carrots, Rails Girls (polskie edycje organizowanych przez nie warsztatów), PyLadies czy szkołę Coder’s Lab.
„Zanim postanowiłem zacząć programować, uczyłem w szkole filozofii. To była świetna praca, jednak potrzebowałem zmiany. O kursie dowiedziałem się od kolegi. Przez 8 tygodni, od poniedziałku do piątku intensywnie pracowaliśmy, a niedługo po zakończeniu kursu zacząłem pracować jako programista. Ciągle się w tym rozwijam i z perspektywy czasu wiem, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć” mówi Piotr, jeden z absolwentów bootcampów organizowanych przez szkołę programowania Coder’s Lab.

Na co więc czekasz? Weź się wreszcie do roboty! Nie chcę już słuchać od znajomych, że nie mają kogo zatrudnić.


* Dane z raportu „E-skills for job in Europe” z 2014 roku.
Trwa ładowanie komentarzy...