O autorze
Marketingowiec. Cyfrowy. Zamiast "wciskania marketingowego kitu" zdecydowanie wolę szukać w produktach wartości dla klienta.

Zafascynowany cyfrową transformacją firm (digital transformation), która zupełnie zmienia modele ich funkcjonowania oraz customer experience - wierzę, że relacje na linii marka-konsument mają coraz większe znaczenie w świecie cyfrowym i w nieodległej przyszłości wygrają firmy, które zamiast zasypywania komunikatami reklamowymi będą potrafiły budować relację.

Tysiące osób znów zmarnują po 5000 zł – w sumie wyrzucą w błoto dziesiątki jeśli nie setki milionów

pieniądze
pieniądze https://www.flickr.com/photos/68751915@N05/6848823919/
Jako naród będący „na dorobku” powinniśmy racjonalnie gospodarować posiadanymi zasobami. I przecież to robimy – stąd niesamowite tempo wzrostu np. dyskontów, oferujących produkty w dobrych cenach, stąd też świetnie rozwijają się u nas marki oferujące niezłą jakość za rozsądną cenę – w zasadzie w każdej kategorii produktowej. Od jogurtów, przez buty po auta staramy się dokonywać racjonalnych wyborów, kierujemy się bardziej pragmatyzmem i portfelem niż emocjami i stadnymi zachowaniami.

Jest jednak branża, która jest wyjątkiem – to uczelnie wyższe.
Nie ma różnicy czy prywatne czy państwowe, czy uczą stacjonarnie czy zaocznie. Rokrocznie setki osób wybierają marketing i zarządzanie, socjologię czy turystykę i rekreację. Bo to im ktoś proponuje, bo to wybierają ich znajomi. Często na marnych uczelniach, bez zajęć praktycznych. Ogromna część nie zastanawia się, jaką wiedzę zdobędzie i gdzie będzie mogła ją wykorzystać.



Być może niesieni jesteśmy pędem „mieć mgr”
Co roku uczelnie opuszcza ok 400 tysięcy absolwentów. Według badań zrealizowanych w 2014 roku na zlecenie Gazety Wyborczej w wyuczonym zawodzie pracuje tylko 20% absolwentów studiów. To wynik naprawdę fatalny – świadczący o tym, że większość wyborów dokonywanych przez studentów nie ma większego sensu. System szkolnictwa nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością – kierunki studiów zwykle nie są dostosowane do potrzeb na rynku pracy, młodzi ludzie nie mają w czasie nauki dostatecznego wsparcia w wyborze swojej drogi zawodowej. O ile w ogóle mają jakiekolwiek wsparcie w tej kwestii.

Zmiana zawodu co 10 lat
To realia – nie tylko mglista perspektywa, dawno minęły czasy pracy w tym samym zawodzie i tej samej firmie przez całe życie. Pytanie czy umiemy się do tych zmian dostosować?
Dostosować będzie się musiał także system edukacji – zamiast 3-5 letnich studiów z masą przedmiotów, które są niepotrzebne ale wymagane ministerialnym programem. Widać to już po studiach podyplomowych – nie obwarowane regulacjami coraz lepiej dostosowują się do potrzeb rynku, choć wciąż są często zbyt teoretyczne.

Jeszcze lepiej widać to po coraz lepszej ofercie kursów i szkoleń. Na szczęście są już oferty nawet kilkutygodniowych szkoleń, które pozwalają z ogromną intensywnością i w relatywnie krótkim czasie zdobywać wiedzę np. z zakresu programowania. Wiedzę, którą zaraz po kursie można wykorzystać w swojej pracy, lub zupełnie zmienić karierę i rozpocząć pracę jako młodszy programista. Ze świetnymi perspektywami. Przykładem takiej szkoły może być Coder’s Lab. Model długich bootcampów przywędrował do nas z USA, gdzie powstał jako pewien miks sposobu nauczania znanego ze szkół językowych i organizowanych przez armię treningów dla rekrutów – to chyba dobra rekomendacja.
Trwa ładowanie komentarzy...