Kolejne inwestycje zagraniczne w Polsce znów przyniosą nam straty

Business
Business https://unsplash.com/photos/E7RLgUjjazc
Nowe centrum usług wspólnych firm Opel / Vauxhall w Tychach zatrudni docelowo 120 osób. W połowie sierpnia Polska Agencja Informacji i Inwestycji zagranicznych chwali się jak wiele projektów inwestycyjnych wspiera – wśród nich 36 to kolejne BPO (Business Process Outsourcing) czyli tzw. centra usług wspólnych. Budują je zwykle korporacje do obsługi swoich procesów biznesowych na wielu rynkach. Tylko czy naprawdę powinniśmy cieszyć się z tego typu miejsc pracy ?

Cofnijmy się trochę w rozważaniach i wróćmy do podstaw. Podstaw, które pomogą nam zrozumieć co tak naprawdę buduję i napędza gospodarkę. Przez lata komunizmu nie nadążaliśmy technologicznie za zachodem. Licencje i linie produkcyjne, które kupowaliśmy zwykle były przestarzałe, naszych własnych wynalazków często nie potrafiliśmy wdrożyć w odpowiedniej skali, lub robiliśmy to tylko lokalnie. W efekcie po 25 latach demokracji wciąż mamy problem technologiczny – w ogromnym stopniu korzystamy z maszyn i urządzeń (tych przemysłowych, wykorzystywanych przez biznes) konstruowanych i produkowanych poza naszym krajem. To problem, bo nie rozwijamy swojej technologii, a za importowane rozwiązania zwykle musimy płacić więcej niż mogłyby kosztować, gdyby były wytwarzane w Polsce.

Oczywiście są wspaniałe wyjątki jak pod Poznański Solaris, czy Bydgoska Pesa, ale jedna (czy dwie) jaskółki wiosny nie czynią. Brakuje nam własnych technologii, miejsc pracy, które tworzą wartość w długim okresie.

Wracając do pierwotnego tematu – dlaczego powstawanie kolejnych BPO czy magazynów wcale nie jest takim powodem do radości ? W krótkim okresie wygląda to dobrze – ludzie dostają pracę, gminy wpływy z podatków. W długim okresie – nie budujemy tym żadnej wartości, nie rozwijamy technologii, nie wdrażamy swoich produktów. Świadczymy usługi na rzecz innych krajów, zwykle bogatszych. Mamy dobrą kadrę, a jednocześnie praca u nas jest znacznie tańsza niż w Niemczech, Austrii czy Francji. Ale za kilka lat równie dobrze wykształceni a tańsi od nas będą np. Ukraińcy – wtedy centra outsourcingowe przeniosą się bez mrugnięcia okiem. Warto więc myśleć nie tylko bieżącymi potrzebami i korzyściami, ale także perspektywą. Szkolić kadry, rozwijać je i wykorzystywać tak, aby praca która jest wykonywana budowała trwałą wartość i przewagę, która „zostanie w Polsce”. Dotyczy to tak naprawdę każdej branży od automotive przez biotech po finanse, księgowość i marketing.
Trwa ładowanie komentarzy...